Aktualność

Mistrzowie w drodze do Torunia. Maraton można uznać za otwarty [ZAPOWIEDŹ]

Efektowne 5:1 z Orlikiem Opole to już historia. Po zaledwie kilkudziesięciu godzinach od tego ważnego zwycięstwa, podopiecznych Mistrzów Polski czeka  kolejny mecz i to w oddalonym o ponad 400 kilometrów mieście Mikołaja Kopernika. Już dziś Mistrzowie Polski zagrają z Nestą Mires Toruń!

Pierwsze zadanie: wygrać I tercję

Mimo, że „Pasy" będą niekwestionowanym faworytem meczu z outsiderem ligi, założenie, że do Torunia jedziemy po pewne 3 punkty należy schować między bajki. O tym, że Nesta to niewygodny przeciwnik przekonał się chociażby GKS Tychy, który na początku października zwycięstwo wyrwał dopiero w ostatnich sekundach dogrywki. - W Toruniu nie będzie łatwo. Jak pokazuje historia, wiele zespołów przegrywa tam pierwszą tercję i mam nadzieję, że nam się to nie przydarzy - komentuje trener Cracovii, Rudolf Rohaček.

O tym, że ekipa Leszka Minge potrafi postawić się najlepszym, „Pasy" przekonały się w pierwszym meczu tych drużyn, rozgrywanym przy Siedleckiego 7. Mimo, że Nesta przegrywała po pierwszej odsłonie już 4:1, drugą wygrała już 2:1, ostatecznie ulegając Mistrzom jedynie 7:4. Z dobrej strony  tym meczu pokazał się Bartosz Fraszko, były zawodnik Cracovii. Dziś defensorzy „Pasów" będą go mieć zapewne pod szczególną opieką.

Absencja „Radzika" szansą na przedłużenie shootoutu

Decyzją trenera w Krakowie pozostał Rafał Radziszewski, który w ten sposób będzie mieć okazję do wypoczynku po kadrze i ostatnim meczu ligowym. W autokarze jadącym do miasta pierników znalazł się więc Michael Łuba i Robert Kowalówka. Występ tego ostatniego będzie okazją do wydłużenia imponującej serii minut bez straconej bramki. Dotychczas „Kowal" nie wyciągał gumy z siatki przez ponad 118 minut.

Ostatni daleki wyjazd

To już pewne, że daleki przejazd na Pomorze będzie ostatnią daleką podróżą hokeistów Comarch Cracovii. Przynajmniej w sezonie zasadniczym. Zarówno „Stalowe Pierniki", jak i gdański Stoczniowiec nie mają bowiem matematycznych szans na wskoczenie do czołowej szóstki i  po podziale w grupie „silniejszej" znajdą się wyłącznie zespoły z Małopolski i Śląska.

Dostatek pasiastych emocji.

Zawodnicy Comarch Cracovii mogli jedynie pomarzyć o łagodnym powrocie do gry po przerwie na reprezentację.  Tymczasem rzeczywistość związana z kalendarzem gier jest bezlitosna - począwszy od piątku, „Pasy" na taflę wychodzić będą co 2-3 dni niemal do końca listopada. Po spotkaniu w Toruniu Cracovię czeka wtorkowe „dogranie" Superpucharu z Podhalem, w piątek domowy mecz ze Stoczniowcem, a w niedzielę wyjazdowe starcie z Tauron GKS-em Katowice. Ostatnie mecze drugiej rundy zadecydują o kolejności i obsadzie „grupy silniejszej" PHL, a prawdopodobnie także o rozstawieniu w Pucharze Polski. Krakowianie mogą być pewni pierwszego miejsca jeśli do końca serii rewanżowej wygrają wszystkie mecze, począwszy od dzisiejszego w Toruniu.

Początek spotkania Nesta Mires Toruń - Comarch Cracovia o godzinie 17:00!

(Krzysztof Dąbrowa)